“Córka Boga” M. Szumowskiej- recenzja

“Córka Boga” M. Szumowskiej- recenzja

0

“Córka Boga” mogła być mięsistym thrillerem

Ale pozostanie piękną wydmuszką. Nie przestanie mnie zastanawiać, dlaczego Szumowska, która tych filmów nakręciła już sporo poszła w tę stronę. I nie chodzi nawet o samą tematykę, bo ta jest lotna i może się sprzedać- “Córka Boga” stylistycznie, a po części również treściowo jest podobna do “Midsommar. W biały dzień”, a o przemetaforyzowanie filmu, które prowadzi donikąd. Niestety- mnie jako widza Szumowska nie zaciekawiła, naprawdę ciężko było mi utrzymać uwagę, dotrwać to końca seansu. Film był męczący i pretensjonalny. Być może mógłby się obronić gdyby Szumowska potrafiła zbudować w nim napięcie. Jednak tak się nie stało i wszystko, co się tam dzieje (a nie dzieje się wiele) przyjmowałam beznamiętnie, nie robiło to na mnie żadnego wrażenia. Od kilku dni obraz jest dostępny na Netflixie.

“Córka Boga” – zwiastun

“Midsommar. W biały dzień”- zwiastun

Pasterz i jego owce

W “Midsommar. W biały dzień” obserwujemy grupę młodych ludzi, która jest obca i zaczyna uczestniczyć w życiu wspólnoty. U Szumowskiej wkraczamy w życie sekty i oglądamy je oczyma jednej z wyznawczyń- córki, owcy, dziewczyny imieniem Selah. Wspólnota jest złożona z samych kobiet- żon i córek, a przewodnikiem stada jest pasterz, w którego kobiety wierzą, jak w Boga. Pasterz opiekuje się stadem, nie znosi sprzeciwu i przypomina bardziej karzącego, starotestamentowego Boga niż miłosiernego opiekuna, a dodatkowo zapładnia swoje żony, które rodzą mu dzieci- córki pozostają w stadzie (co dzieje się z synami możemy się jedynie domyślać) i w założeniu mają się stać przyszłymi żonami. Selah właśnie przechodzi okres dojrzewania i wzbudza coraz większe zainteresowanie pasterza, a jednocześnie zaczyna więcej widzieć choć tego możemy się głównie domyślać, bo córka boga- podobnie jak inne- mówi niewiele.

Zapraszamy do naszego sklepu!

Piękne zdjęcia, średnie aktorstwo

To, co w filmie należy pochwalić to na pewno piękne zdjęcia autorstwa Michała Englerta- trzeba przyznać, iż film jest wizualnym majstersztykiem. Muzyki nie ma tu wiele choć jest jeden moment, który przypomniał mi scenę z “W imię”- Boże Ciało, pielgrzymka i przeszywające w odniesieniu do przekazu filmu “Take me to church”. Tutaj mamy unoszące pasterza owieczki po tym, jak obwieścił, że znajdą swój eden (w pewnym momencie sekta musi poszukać nowego miejsca do życia) z piosenką, która nawet nie zapada w pamięć, a szkoda. Aktorsko jest w miarę w porządku choć zdecydowanie odtwórcy roli pasterza- Michielowi Huismanowi- brakuje charyzmy. Myślę, że film można uznać za psychologiczny bardziej niż za thriller. Uderza w mocno feministyczne tony, niesie mnóstwo metafor, ale w związku z tym, że obraz widza nie angażuje nie ma miejsca na to, żeby je rozgryzać. Oprócz tych oczywistych, których nie sposób nie zauważyć. I tak “Córka boga” zawodzi. Chciałabym od Szumowskiej otrzymać więcej, a znając jej poprzednie filmy, wiem, że mogłaby dać więcej. Ocena 3/10.

Zapraszamy również do naszego działu Kultura: https://zlapanewsiec.pl/category/kultura/

A więcej o sylwetce reżyserki można poczytać tu: https://www.filmweb.pl/person/Ma%C5%82gorzata+Szumowska-464

BEZ KOMENTARZA

Zostaw odpowiedź